Na dobrej drodze do świadomego życia.

Temat, który poruszę w dzisiejszym wpisie, chodzi mi po głowie od dawna. Myślałam o nim jeszcze długo przed założeniem bloga, a po powstaniu bloga, myślę o nim jeszcze częściej. Jest to temat rzeka i wierzę, że pomimo iż dalsza część postu może być trochę chaotyczna, to każdy wyniesie z niego choć trochę dobrego.

Ale od początku…

Chciałabym żebyś odpowiedział/a sobie na kilka pytań zanim przejdziesz do czytania dalszej części tego posta.

  1. Jak trafiłaś/eś na mojego bloga?
  2. O czym opowiada książka, którą aktualnie czytasz?
  3. W jaki sposób najefektywniej się relaksujesz?
  4. Czym kierowałeś się podczas Twoich ostatnich zakupów spożywczych w supermarkecie?
  5. Jaki skład mają kosmetyki, których codziennie używasz?
  6. Czy segregujesz śmieci? Jeśli tak – dlaczego?
  7. Gdzie zostały uszyte ubrania, które właśnie masz na sobie?
  8. Co Cię ostatnio zainteresowało? Być może smak nieznanej dotychczas potrawy? Tematyka wojny secesyjnej? A może tematy związane z akwarystyką bo właśnie stałeś się szczęśliwym (?) posiadaczem 300litrowego akwarium?

Zakładam, że na mojego bloga mogłaś/eś trafić zupełnie przypadkiem ale jeżeli nadal to czytasz, to znaczy że postanowiłaś/eś na nim już świadomie pozostać. Dokonałaś/eś szybkiej oceny czytanej treści i ogólny rozrachunek zaważył na tym, że jednak jeszcze tu jesteś.
Idąc tym tokiem myślenia, odpowiedzi na pozostałe pytania będą dla Ciebie banałem – W końcu analizujesz, oceniasz i działasz z towarzyszącym Ci uczuciem refleksji nad tym co robisz… Czy aby na pewno? Nie chcę generalizować ale obawiam się jednak, że jest to nad wymiar optymistyczne stwierdzenie w przypadku wielu z nas. Poniżej skupię się na kilku bazowych punktach, które mogą być przydatne w dążeniu do życia świadomego.

A. Droga jest celem.

Być może trywialność tego stwierdzenia właśnie Cię odrzuciła 🙂 Jednak jest w nim 100% racji.
Tempo życia wymusza na nas szybkie działanie. Działanie, które dodatkowo musi być efektywne. Przez to, tak bardzo skupiamy się na celu, że zapominamy o drodze, która nas do niego prowadzi.
To tak, jakby kazać uczniom w szkole przygotowywać się do klasówki tylko po to aby uzyskali „piątkę” a nie po to, aby ze zrozumieniem zgłębili zadany temat.
Lub tak, jakby głównym celem treningów biegowych była publikacja przebiegniętej trasy i statystyk biegacza na facebook’owej ściance, a nie praca nad poprawą kondycji fizycznej i wsłuchiwanie się w swój organizm…

OKREŚL CO JEST WŁAŚCIWYM CELEM TWOJEGO DZIAŁANIA

Umyślnie zadałam na początku pytanie, dotyczące książki, którą aktualnie czytasz. To dlatego, że czasami sama, czytając, uciekam gdzieś myślami zupełnie nieświadomie, aż w końcu łapię się na tym, iż właśnie dwa rozdziały temu zgubiłam główny wątek. Samo wodzenie wzrokiem po zadrukowanym papierze, bez uruchomienia swoich myśli jest totalnie pozbawione sensu. A więc celem nie jest przeczytanie książki, a wyniesienie z niej jak największej dawki wiedzy oraz refleksja.
Również w codziennej rutynie na drugi plan schodzą wszelkie przemyślenia. Przecież obowiązki są po to aby je wykonać, (często z tzw. automatu ) a nie dumać nad nimi (>>Zadaniowcu! Czy znasz smak Twojej kawy?<<). A to właśnie na tym etapie, na etapie  naszej „szarej codzienności”, kształtujemy świadome podejście do całego życia.

„Dopóki nie uczynisz nieświadomego – świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem.” C.G.Jung

B. Dbaj o siebie.

Kolejnym, bardzo istotnym aspektem świadomego życia jest okiełznanie czynników, które mogą jakkolwiek wpływać na nasze samopoczucie fizyczne jak i psychiczne. Ważne, abyśmy wsłuchiwali się w swój organizm i jednocześnie poznawali jego reakcje. To sprawi, że zaczniemy filtrować i ograniczać impulsy, które wpływają na nas negatywnie a tym samym stworzymy większą przestrzeń dla tego, co w naszym odczuciu jest dla nas dobre.
Np: Staram się zasypiać przed północą, inaczej na drugi dzień jestem nie do życia. / Ćwiczę jogę, bo ma na mnie relaksujący wpływ. / Nie jem przetworzonej żywności, bo moje samopoczucie znacznie się po niej pogarsza.
Faktem jest, że nie będziemy w stanie zrealizować tego punktu z dnia na dzień. Potrzebny będzie czas ale i tutaj nie obejdzie się bez obserwacji (w tym wypadku siebie), czyli refleksji i wyciągania wniosków.

C. Interesuj się.

Zupełnie oczywisty i zrozumiały jest fakt, że nie musimy być biegli w każdym temacie a obszar naszych zainteresowań może sprowadzać się jedynie (albo i AŻ!) np. do średniowiecznej kultury rycerskiej. W tym momencie chcę wyrazić swój ogromny szacunek dla ludzi, którzy wiele poświęcają aby rozwijać się w obrębie swojej pasji 🙂
Jednak jeszcze bardziej inspirują mnie ludzie, których zakres zainteresowań jest na tyle szeroki, że są oni w stanie podjąć dyskusję na wiele, nie zbliżonych do siebie tematycznie, zagadnień. I przyznaję, że jest to punkt, nad którym muszę ale przede wszystkim chcę pracować.

Początkiem pracy nad podpunktem „C” niech będzie : POZBYCIE SIĘ UPRZEDZEŃ.

Być może właśnie w tym momencie kopię pod sobą dołek natomiast założeniem bloga jest moja praca nad sobą więc deklaruję publicznie: nie uprzedzać się z góry do tematów, które z mojego założenia nie powinny być dla mnie interesujące (tak…przeczytaj to raz jeszcze i uświadom sobie jakie ograniczenia nakładamy sami na siebie…).
Polityka to ostatni temat, na który chcę i potrafię rozmawiać. Nie oznacza to jednak, że całkowicie zrezygnuję z czytania/słuchania wiadomości z kraju i ze świata.  Podobnie fakt, że nigdy nie lubiłam uczyć się historii nie sprawi, że odrzucę po „pierwszym rzucie oka” wszelkie czasopisma z dopiskiem „historia”. Dokonam selekcji i wybiorę dla siebie artykuł, który z jakiegoś powodu zainteresuje mnie w danym momencie.

To, co na pewno pomorze to czerpanie przykładu z najmłodszych!

Naturalną ciekawość świata przypisuje się z reguły małym dzieciom, które dzięki temu że zadają dużo… bardzo dużo pytań, poznają otaczający ich świat i wiele zależności, które nim rządzą. Mówiąc krótko, stają się bardziej świadome. Czemu by więc nie rozbudzić w sobie na nowo chęci do interesowania się tym, co do tej pory nie było nam znane?  Nasza świadomość społeczna wzrośnie, a za nią z kolei uważność obserwowania świata. Zdobędziemy wiedzę, na bazie której będziemy w stanie dokonywać filtracji zarówno intelektualnej jak i materialnej. I tak dalej, i tak dalej.
O samych plusach mogłabym pisać bardzo długo. Myślę, że to temat na zupełnie odrębny wpis (i to taki podzielony na dwie części).

W kilku słowach, w ramach podsumowania: uważam, że ciekawość to pierwszy stopień do świadomego życia. I wbrew temu, co przysłowie mówi interesujmy się, czytajmy i pytajmy! A będzie nam się żyło lepiej.

3 thoughts on “Na dobrej drodze do świadomego życia.

  1. Trafiłam tu dzisiaj z Insta, bo „polubiłaś” dwa moje zdjęcia 😊 od zawsze mocno kocham życie, raczej na nie nie psiocze, a od jakiegoś czasu staram się żeby było bardziej świadome, lepsze i wolniejsze.

    1. Cieszę się, że mój profil/blog choć w małym stopniu Cię zainteresował 😊 A kochać życie, mimo że nie zawsze wszystko dzieje się tak jakbyśmy tego chcieli – to dopiero cenna umiejętność. Życzę powodzenia i wszystkiego „wolnego” 😊

      1. Oj dokładnie, nie zawsze wszystko dzieje się tak jak tego chcemy, ale mimo tego idę dalej. I choć moje życie nie było tylko usiane różami i miałam w nim naprawdę trudne chwile to wszystko bym zostawiła tak jak było. Jest tylko jedna rzecz, którą chciałabym zmienić, ale jest to zupełnie niemożliwe – chciałabym żeby mój dziadek żył 🙂 A cała reszta trudnych sytuacji zakładam, że nas kształtuje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *